Nazwa odznaki: Co ja niby za to kupię... waciki?
Nazwa odznaki: Przypudrowany nosek
Należne PD: 50 + 10= 60 PD
Nazwa odznaki: Przypudrowany nosek
Należne PD: 50 + 10= 60 PD
adnotacja moderatora
Odznaki przyznane. @Geraldine Greengrass-Yaxley

Cytat:– Chciałem tylko zrobić niespodziankę bratu mojej żony. – Moja żona. Dwa słowa, rzucone jakby mimochodem – niedbałe jak wzruszenie ramion – a jednak tak wymowne, tak szokujące w jego ustach. Czy Loretta w ogóle powiedziała o ich ślubie rodzinie? Wątpił. [...] Moja żona. Dwa słowa, rzucone jak tłusty ochłap dla wygłodniałej sfory psów, które zaraz pochwycą go, i zaczną wyrywać sobie nawzajem stare mięso z pysków. Mówiąc to, nie ściszył głosu. Dobrze wiedział, o czym najchętniej plotkowano na salonach. Niech gadają, pomyślał Alexander. Jego reputacji nie dało się zepsuć już bardziej. Plotka rzucona w eter salonu była jak ochłap rzucony dla psów.
Cytat:Pojedynek Louvaina Lestrange'a i Philipa Notta o honor panny Loretty Lestrange, zakończył się może i remisem, ale ten wynik szybko przestał mieć na znaczeniu, kiedy oczy zebranych, kierowane na samą zainteresowaną, widziały u jej boku rozanielonego Alexandra Mulcibera. Jeśli ktoś już wtedy podejrzewał, że coś mogło być poważnego na rzeczy, szybko się o tym przekonał, bo już podczas wesela Perseusa i Vespery Blacków, świat plotkarski obiegła wiadomość, jakoby oboje byli w związku małżeńskim - co wydawało się takim samym szokiem dla innych członków socjety, jak i dla rodzin zainteresowanych.No tak, w lipcu był jeszcze pojedynek o "honor" Loretty, ale to brzmi tak śmiesznie, że też sobie daruję wyjaśnianie tego, że gdy Louvain i Philip sobie dzielnie walczyli o honor Loretty, to ja go plamiłam na oczach wszystkich, trzymając rękę na dupie Loretty, gdy staliśmy razem na trybunach. XD
Cytat:– [...] Żeby mieć dziedzica, potrzeba najpierw mieć żonę – wyjaśnił takim tonem, jak gdyby tłumaczył coś skończonemu głupcowi, powoli cedząc słowa. – A żenić się na razie nie planuję, wbrew prasowym doniesieniom.
[...] nie było przecież u jego boku Loretty, która mogłaby potwierdzić lub zaprzeczyć. Loretta nigdy by tego zresztą nie zrobiła. Nie powiedziała niczego nawet swej rodzinie. O małżeństwie dowiedzieli się z plotek, zabranych przez Annaleigh z wesela... Dowiedzieli się od niego. Bo przecież Alexander sam te plotki rozpuścił. Och, jakże Alexander kochał plotki! Były skuteczniejsze niż klątwy. Znajdował w tym wiele radości, że wielki patriarcha rodu Lestrange drżał na plotkę, że jego kurewska córeczka rozkładała nogi inaczej niż na jego komendę. Inaczej nie pozwoliłby jej przecież wstydliwie wybyć do Francji. Wstyd... Och, jakże potężną bronią był wstyd! Bo nieważnym było już to, co naprawdę między nimi zaszło. Ważnym było, że przez niemal siedem lat Alexander miał Lorettę na każde swoje skinienie, a gdy się nią już znudził, zniszczył doszczętnie jej reputację. A teraz nawet nie nazwał jej żoną. Bo przecież oficjalnie nigdy tego nie zrobił. To wszystko były tylko plotki, a jakich plotek na jego temat już nie było?
@Eutierria